Wywiad z Rodneyem "The Chico" Kingiem
prowadzący wywiad: Michał Kiczela
Pytanie: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda ze sztukami
walki?
Odpowiedź: Myślę, że jak u większości dzieciaków: głównie pod wpływem
fimów. Zwłaszcza z Brucem Lee. Pamiętam, że kiedy obejrzałem pierwszy
film o tej tematyce, to zapragnąłem ćwiczyć sztuki walki. Są moją
pasją do dzisiaj. Próbowałem ćwiczyć wiele systemów. Za młodzieńczych
lat był to boks. Po służbie wojskowej, kiedy miałem około 19 lat,
pojechałem do Tajlandii. Po trzech miesiącach wróciłem i otworzyłem
moją pierwszą oficjalną szkołę w RPA. Ćwiczyliśmy w niej boks i Muay
Thai.
 |
 |
Pytanie: Kto jest Twoim instruktorem Muay Thai, jaki to człowiek,
no i jak wygląda trening w Tajlandii?
Odpowiedź: Wiesz, jeżdżę do Tajlandii od 12 lat.
Trenowałem z wieloma znanymi zawodnikami i trenerami. Jednak, kiedy
tylko mogę, trenuję
z Apidej'em, legendą Muay Thai. Jest on trenerem w klubie Fairtex
w Bangkoku, który to klub jest także moim sponsorem. Głównym powodem,
dla którego ciągle trenuję z Apidej'em jest jego postawa. Pozbawiony
jest zupełnie ego i jest najsympatyczniejszą osobą jaką można spotkać.
Potrafi mocno mnie zdopingować i będzie pierwszym, który pochwali
jeśli coś zrobię dobrze. Równocześnie, kiedy był zawodnikiem, był
najgroźniejszym człowiekiem w Tajlandii. Zawsze chętnie uczy się
od innych i zawsze chetnie trenuje innych.
Myślę, że wielu instruktorów mogło by brać z niego przykład i nie
chodzi mi tu o wiedzę z zakresu sztuki walki.
Trening w Tajlandii jest ciężki. Trenują ostro bo walką zarabiają
na życie. Myślę, że nie jest to dobry sposób treningu dla kogoś,
kto traktuję sztuki walki jako hobby...
Pytanie: W jakich okolicznościach poznałeś Matta Thorntona?
Odpowiedź: Poznałem jednego z instruktorów Matta
- Stevena Boyd, który opowiadał mi trochę o nim. Potem Matt leciał
na seminarium
do Daniela Duby w Reunion i po drodze zatrzymywał się w Johanesburgu.
Steven zadzwonił do mnie czy korzystając z okazji, nie chciałbym
zorganizować seminarium z Mattem. Odpowiedziałem: pewnie. Tak skrzyżowały
się nasze drogi. Mamy taką samą filozofię treningu. Matt uczy mnie
BJJ. Jest wspaniałym facetem, tak samo pozbawionym ego, znakomitym
trenerem.
 |
 |
Pytanie: Co było impulsem do stworzenia metody Crazy Monkey?
Odpowiedź: Miałem serdecznie dość obrywania po głowie! (śmiech).
A tak poważnie, ogólnie wiadomą rzeczą jest to, iż uprawianie kontaktowych
sportów typu boks czy Muai Thai, wiąże się z otrzymywaniem wielu
uderzeń w głowę. Chciałem znaleźć sposób aby to ograniczyć. Także,
w dobie MMA, przy rękawicach o dużo mniejszej powierzchni, niż w
boksie, metody obronne tradycyjne, bokserskie nie są już tak skuteczne.
Crazy Monkey działa dobrze, kiedy używa się rękawic ale także i bez
nich. Ważniejszą jednak sprawą są chyba atrybuty. Wiadomo, iż aby
być dobrym zawodnikiem MMA, trzeba wykształcić w sobie pewne fizyczne
cechy. Nie wszyscy jednak są w równym stopniu do tego zdolni. Crazy
Monkey umożliwia właśnie tym przeciętnym zawodnikom, szybciej podnosić
umiejetności i sparować z sukcesem z zawodnikami o lepszych atrybutach.
Pytanie: Możesz opisać metody treningowe wg jakich pracuje się w
Twojej szkole?
Odpowiedź: Trening w mojej szkole jest luźny i nigdy nie za poważny.
Myślę, że nie ma nikogo gorszego nad człowieka, który trening sztuki
walki traktuje za poważnie.
Nie ma innego tematu niż sztuki walki nawet gdy jest poza szkołą.
Tak, trenujemy twardo i alive, ale ciągle jest to dla nas sposób
na miłe spędzenie czasu. Ważniejsze jest jednak to, iż spędzamy wiele
czasu na sparingach zadaniowych, aby ćwiczący lepiej opanowali technikę.
W wielu szkołach uczy się dużej ilości technik i potem po prostu
sparują. To najkrótsza droga do kontuzji i znowu, tylko ludzie o
znakomitych atrybutach są w stanie czerpać z takiej formy prowadzenia
treningu. Trening w mojej szkole jest przeznaczony dla wszystkich,
niezależnie od tego czy ktos urodził się fighterem czy nie...
 |
 |
Pytanie: Czym różni się walka w dystansie "stójki" w Muay Thai a
MMA i czym różnią się metody treningowe?
Odpowiedź: Kiedy do gry wchodzą sprowadzenia na
ziemię, Twoja strategia walki w "stójce" musi zmienić
się diametralnie.
Zawodnicy z Tajlandi są jednymi z najtwardszych na świecie. Jednak
nie mają pojęcia jak bronić się przed sprowadzeniami na ziemię.
Możesz być najlepszym fighterem w "stójce" na świecie, jednak kiedy
nie będziesz umiał powstrzymać sprowadzenia na ziemię, twoje umiejętności,
pod kątem MMA, będą nic nie warte. To przede wszystkim różni te dwie
"stójki". Techniki takie jak np. low kick wykonywany na
sposób tajski, także nie jest najlepszy do MMA. Ze względu na wkładanie
całej masy
w kopnięcie, zawodnika okręci w przypadku chybienia i odsłoni on
plecy. Trzeba zmienić trochę sposób kopania. Pozycja walki zawodników
Muay Thai jest wysoka, co czyni ich wrażliwymi na sprowadzenia,
więc znowu, pozycja walki w MMA musi byc dużo niższa.
W końcu aby mieć dobrą "stójkę" w MMA, trzeba także samemu
opanować sprowadzenia aby skutecznie obalać przeciwnika.
Pytanie: Jakiej rady udzieliłbyś polskim praktykom sztuk walki?
Odpowiedź: Bawcie się ćwiczeniem sztuk walki. Testujcie
wszystko na oponującym partnerze. Miejcie zawsze na uwadze, że nie
istnieje
alternatywa dla sparingu. Jednocześnie, jednak sparing nie ma być
bijatyką a ma być inteligentny. Powiniście być zdolny sparować co
dziennie i ma to być dobra zabawa! Strzeżcie się własnego ego. Jeśli
główną motywacją w treningu jest chęć bicia innych ludzi - to jest
to zła motywacja. I najważniejsza rzecz. Trenujcie tylko z takimi
ludźmi, którzy troszczą się o wasze bezpieczeństwo podczas sparingu.
 |
 |
|